Praktyka Duchowa

Refleksje o uzdrawiającej bliskości

Sajanka2009-03-02 16:04

Dotyk wydaje się być nieodłącznym elementem życia ludzkiego. Pozwala funkcjonować w społeczeństwie, harmonijnie się rozwijać i współodczuwać z innymi. Bliskość pozwala na całkowitą zmianę własnej sytuacji, a także na poznanie samego siebie. W tym poradniku zechcę przedstawić czytelnikowi jak ważna jest bliskość na drodze samopoznania i rozwoju duchowego. Samotna droga, pozbawiona dotyku, jest najczęściej bardzo długa i ciężka, bez czułych relacji i korzystnych możliwości do zmiany własnego życia. Bliskość jest jednak tym, na co każda istota zasługuje i może naturalnie wprowadzać do swojego codziennego funkcjonowania. Nie zawsze jest to jednak takie proste. Bardzo wiele może nam to uniemożliwiać, m.in. rozmaite lęki, zahamowania, wcześniejsze przeżycia, które stłumiły naturalne bezpieczeństwo i chęć współgrania z innymi.

O tym, dlaczego warto być blisko, napisano bardzo wiele książek. Nie tylko, dlatego, że jest to tak istotny i nieodłączny element życia ludzkiego. Jest to, bowiem ciągle rosnący problem – ludzie nie do końca chcą rozwijać bliskość, zaufanie i poddawać się naturalnemu biegowi istnienia w towarzystwie innych. Być może wydaje się to w jakiś sposób straszne, skomplikowane, związane z utratą czegoś w swojej indywidualności. Osoby rozwijające się duchowo często stronią od innych, wybierają drogę jakby się wydawało słuszną, to znaczy częściowej izolacji i samotnego rozwoju. Czy można coś utracić będąc blisko? Można jedynie zyskać. Jedyną przeszkodą w poddaniu się uzdrawiającej bliskości jest strach i brak zaufania. Tutaj jednak potrzeba odrobiny szaleństwa, wyjścia z ukrycia, – bo takie jest życie i często jedynym rozwiązaniem jest poddanie się i zaryzykowanie bez względu na to, co myślą o nas inni.

Tylko wtedy możliwe jest zrzucenie więzów i wyjście z impasu, w którym się być może do tej pory tkwiło. Każdemu w pewnym etapie życia potrzebna jest pewnego rodzaju samotność, to droga do odkrycia bliskości z samym sobą. Nie jest zła, ale po wejściu na nią – istnieją także inne drogi. Bowiem z tego zaufania i bliskości do siebie może zrodzić się równie wartościowa i piękna bliskość z innymi. Często izolacja jest konieczna, zważywszy na tak wiele rozmaitych doświadczeń, jakie spadają na każdego z nas. Największym cudem, jaki może nas spotkać jest powrót do ludzi, bez względu na to, co się działo. To odkrycie świata na nowo i własnego w nim miejsca. Otwieranie się na bliskość, nierozerwalnie wiąże się z przebaczaniem i uzdrawianiem wielu pól istnienia.

Czym jest bliskość?

Oznacza ona, że jesteśmy zdolni do dzielenia się z innymi ważnymi aspektami nas samych. Bliskość, którą dzielimy z inną osobą, odczuwamy w stosunku do innej osoby, może być emocjonalna, intelektualna, fizyczna, duchowa, może też stanowić dowolną kombinację wymienionych elementów. Bliskość może być też wyłączna lub nie, może być też długoterminowa lub krótkoterminowa. Bliskość z sobą samym to także porozumienie i zaufanie na tych poziomach. Ludzie uciekający od bliskości, okradają samych siebie, pozbawiają siebie czegoś bardzo ważnego – m.in. możliwości stworzenia głębokiego związku emocjonalnego takiego jak przyjaźń czy miłość. Bliskość to nie tylko bycie blisko. To także obecność duchowa, swobodne przenikanie, wymienianie się emocjami i myślami. Dystans podszyty jest zazwyczaj strachem.

Tak, ale się boję.

Bliskość stała się w naszym społeczeństwie zjawiskiem bardzo unikalnym, a jednocześnie upragnionym. Każdy o niej mówi, ale nie każdy doświadcza. Jest jednocześnie tak tajemnicza a jednocześnie tak prosta i naturalna. Jeśli wypływa z serca jest bezpieczna i harmonijna, ma silną moc uzdrawiania. W bliskości, bowiem upadają blokady, cała stłamszona przez lata energia. Otwierają się kanały energetyczne, pojawia się chęć odkrycia pewnych tematów. Otwarcie zawsze ma charakter czysto uzdrawiający. Weźmy za przykład terapię, uzdrowienie i przyjrzenie się sobie nie jest możliwe bez zaufania i bliskości. Tylko wtedy następuje odkrycie i emocjonalne uwolnienie mające wpływ na naszą fizyczność. Bliskość to także szczerość ze sobą samym i innymi, bycie sobą. Żyjąc, nie zawsze czujemy się bezpiecznie, bardzo wiele ukrywamy i nie pozwalamy dotrzeć do tych pokładów innym. Powoduje to coraz większe zamknięcie, smutek, ból pogłębiającego się stale osamotnienia.

Kiedy nie możemy niczego powiedzieć sobie, nie jesteśmy własnymi terapeutami, tym bardziej nie możemy otworzyć się przed światem. Bliskość stale się rozwija, jest jak kwiat, który wzbogaca i uszlachetnia nasze życie. Pozwala na o wiele więcej niż możemy sobie wyobrazić, zmienia funkcjonowanie nie do poznania, gdyż bliskość to otwarcie i zasługiwanie na to, co najlepsze. Nawet, jeśli człowiek mówi, że bliskość jest mu niepotrzebna, to pragnienie jest, spychane być może do pokładów nieświadomości, ale ciągle jest. Pragnienie, niezaspokojone, to gotowa choroba i pogłębiające się cierpienie.

Bez bliskości i miłości da się żyć, tak powiada wielu. Ale czy na pewno? Może za tymi słowami kryje się bardzo sprytny mechanizm obronny, chęć ucieczki i usprawiedliwienia siebie na różne sposoby. Nie potrzebuję kontaktu, nie chcę – samotność bardzo mnie rozwija – to następny powód. Owszem samotność rozwija, ale samotnym jest się zawsze, w każdej chwili istnienia. Z samotności i świadomości może zrodzić się coś prawdziwie głębokiego. Samotność to nasza natura, nie jest izolacją i zamknięciem.

Osamotnienie to brak kontaktu z ludźmi, tym różni się od głębokiej samotności. Samotność stanowi poznanie siebie, dotknięcie nieskończonego, z tego rodzi się coś, co czyni nas niezwykle bogatymi. Bliskość jest zezwoleniem, aby być chcianymi i kochanymi zawsze i wszędzie.